«

»

Sie 29

1 Rajd 100 Jezior

Rajd 100 JeziorNie mogłem opuścić tego wydarzenia. Jak wiadomo (albo jak się zaraz dowiecie) imprezy organizowane przez Automobilklub Koszaliński stoją na wysokim poziomie, a 110 km do bazy rajdu to 2/3 mniej niż musiałem przejechać na rajd Monte Karlino. Tak więc nie miałem wątpliwości nawet przez sekundę.

 

 

 

Dzień 1 – Zapoznanie i prolog

Jako, że przyjechaliśmy „na styk”, wchodząc na odbiór administracyjny (OA) na 5 minut przed końcem wyznaczonego czasu. Musieliśmy się trochę spieszyć żeby przejechać zapoznanie wszystkich odcinków w wyznaczonych godzinach. Tylko OS Kurnatowice przejechaliśmy 2 razy a Gralewo i Lutomek po razie. Zapoznanie z trasą prologu odbywało się na piechotę.

Oczywiście przed zapoznaniem trzeba było przejść badanie kontrolne (BK-1), przed którym nie czułem się pewnie, ponieważ Honda przeszła pewne modyfikacje pod kątem startu w rajdach, ale o tym w innym wpisie.

Dzień 2 – Walka (nauka) na OS’ach

Dziwne zjawisko zaobserwowałem. Najlepsze czasy zrobiliśmy podczas pierwszych przejazdów. W trakcie tych odcinków poziom skupienia i jednocześnie stresu był największy. Potem przyszło rozluźnienie, bo przecież już znamy trasę i w ogóle…

Rajd 100 Jezior

Za chwilę zakręt, szykana i do mety – OS 3/6/9 Kurnatowice

Trzy pierwsze próby drugiego dnia



Wpadki

Na OS 7 (Lutomek) wychodząc ze slalomu uszkodziłem felgę na krawężniku.

 

Na OS 8 (Gralewo) mogliśmy poprawić czas o kilka sekund, ale przestrzeliłem hamowanie i rozbiłem slalom. Trzeba było stanąć i wyjąć opony spod auta.

 

Potem zrobiło się trochę mokro i wiedząc, że nie mamy już szans na dobre miejsce postanowiłem odpuścić, żeby dojechać do domu. Jako ciekawostkę dodam, że wszystkie odcinki drugiego dnia jechaliśmy z rozwalonym łożyskiem z tyłu i skrzywionym kołem z przodu 🙂

Amatorski rajd to był tylko z nazwy. Średnie prędkości były bardzo wysokie. Na prostych przed szykanami mój skromy Civic rozpędzał się do około 140 km/h, a było dużo szybszych samochodów od mojego.Trafiło się kilka „ślepych” zakrętów i szczytów, gdzie trzeba było po prostu słuchać pilota. Od teraz imprezy spod szyldu AK Koszalińskiego zawsze będę brać pod uwagę.

Bilans strat po rajdzie jest następujący:

  • uszkodzone łożysko tylne
  • pęknięta felga
  • skrzywiona zwrotnica
  • skrzywione „sanki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *